W miniony weekend w GdaÅ„sku odbyÅ‚ siÄ™ BaÅ‚tycki Festiwal Komiksu i zdaje mi siÄ™, że doszedÅ‚em po nim do siebie na tyle, aby napisać parÄ™ słów. SzeÅ›ciogodzinna podróż pociÄ…giem w towarzystwie Panny N, Kajmana, Kolca i J.T. zaowocowaÅ‚a zbiorowym dzieÅ‚em komiksowym “Martwe Dziwki 6″ , które mam nadziejÄ™ nigdy nie ujrzy Å›wiatÅ‚a dziennego. Po zostawieniu bagaży w przeuroczym pensjonacie w okolicy obfitujÄ…cej w groby nowe i stare wyruszliÅ›my na imprezÄ™ w klubie Buffet, którego zlokalizowanie na terenie stoczni zajęło nam niewiele mniej czasu niż podróż pociÄ…giem. Ale byÅ‚o warto, ponieważ na miejscu odbywaÅ‚a siÄ™ impreza o tematyce porno, z laskami ubranymi jak dziwki, awangardowymi francuskimi pornusami zawierajÄ…cymi penetracjÄ™ motykÄ… wyÅ›wietlanymi na Å›cianie oraz striptizem. ZostawiÅ‚em w tym lokalu część siebie, a dokÅ‚adniej bliznÄ™, którÄ… miaÅ‚em na rÄ™ce od dziesiÄ…tego roku życia, a w miejscu której zauważyÅ‚em pod koniec wieczoru krwawÄ… plamÄ™. ZyskaÅ‚em za to niewielkÄ… dziurÄ™ w nodze. Wszystko przez zderzenie siÄ™ ze stoÅ‚em, który zaatakowaÅ‚ mnie znienacka gdzieÅ› miÄ™dzy barem a parkietem, który nie bywaÅ‚ pusty dziÄ™ki pÅ‚ynÄ…cym z gÅ‚oÅ›ników hitom. ByÅ‚o bardzo wesoÅ‚o.
Dnia drugiego pozwiedzaliśmy trochę Gdańsk, który odwiedziłem pierwszy raz w życiu i bardzo mi się spodobał. Z początku czułem się nieswojo, bo było czysto i ładnie, ale humor poprawili mi pocieszni ludzie w strojach piratów i księżniczek, czy czegoś tam, na starówce. Soundtrackiem do tego spaceru były dźwięki akordeonów, których jest jednak w Gdańsku zdecydowanie za dużo, a moim ulubionym był jeden, który milczał.
Na terenie oficjalnego festiwalowego budynku (biblioteki?) spÄ™dziÅ‚em jakieÅ› pół godziny i zaÅ‚apaÅ‚em siÄ™ akurat na kartonowe spotkanie (nowy numer z naszymi “Cyberdetektywami z kosmosu” wÅ‚aÅ›nie trafiÅ‚ do sprzedaży), ale jestem pewien, że spotkania i prelekcje byÅ‚y bardzo ciekawe.
Co do wypadu na plażę, mam mieszane uczucia. Z jednej strony Bele nie chciał zapiąć koszuli mimo moich próśb, ale z drugiej rzucał się na piasek i niechcący go zjadał, co było bardzo zabawne.
Sobotnie after party odbyło się w lokalu, którego nazwy nie pamiętam i w którym było zdecydowanie mniej striptizerek niż w Buffecie i zdecydowanie więcej karków. Ale część z nich zaczęła się napierdalać (kulturalnie, na zewnątrz) fundując nam rozrywkowy spektakl. Oglądało mi się lepiej niż wcześniejszą bitwę komiksową, ponieważ nikt mi nie zasłaniał i wszystko widziałem. Seba wygrał.
Mój wyjazdowy budżet bÄ™dÄ…cy przy okazji moim budżetem ogólnym zostawiÅ‚em w gdaÅ„skich lokalach i nie starczyÅ‚o mi na komiksy, ale Daniel Chmielewski byÅ‚ na tyle miÅ‚y, że sprezentowaÅ‚ mi swoje “ZapÄ™tlenie” - a konkretnie fragment 400 stronicowej planowanej caÅ‚oÅ›ci. Nie mogÄ™ siÄ™ doczekać ukoÅ„czenia dzieÅ‚a, bo rzeczony fragment rozÅ‚ożyÅ‚ mnie na Å‚opatki i zapowiada absolutnego klasyka.
Ogólnie na BFK bawiłem się wybornie. Dużo ludzi pytało mnie, czemu Bartek nie przyjechał i musiałem każdemu z osobna tłumaczyć, że ma sądowy zakaz zbliżania się do Gdańska po pewnym niefortunnym epizodzie z Neptunem. Pozdrawiam gorąco szaloną ekipę z hostelu, wszystkich, których poznałem i stare mordy, które widziałem po raz kolejny, i tych, którzy podbili o rysunek i podpis, co jest zawsze niezmiernie miłe. Materiały fotograficzne oraz audio - video, którymi dysponuję, są niestety zbyt gorące dla internetu, więc relację ilustruję zdjęciem Neptuna.

PS Jeśli urocze panie, które towarzyszyły nam na plaży zechciałyby podzielić się zrobionymi fotografiami na kontakt[małpa]hell-hotel.com byłoby miło.
-- Maciek




