WróciÅ‚em żywy z Komiksowej Warszawy. Nie chcÄ™ siÄ™ za bardzo rozpisywać o oficjalnej części… - Ależ rozpisz siÄ™ ! - zakrzyczycie, bo tak napisaÅ‚em. No dobrze. OsobiÅ›cie uważam, że znacznie lepiej wypadÅ‚ zeszÅ‚oroczny festiwal w Basenie Artystycznym, niż mariaż z targami książki w paÅ‚acu kultury i gniewu. JeÅ›li targi byÅ‚y pÄ™dzÄ…cym, lÅ›niÄ…cym pociÄ…giem ekspresowym to Komiksowa Warszawa byÅ‚a doczepionym w ostatniej chwili na koÅ„cu, trzÄ™sÄ…cym siÄ™ wagonikiem, o którym nikt wÅ‚aÅ›ciwie nie wiedziaÅ‚. A jeÅ›li wiedziaÅ‚, to, żeby tam dotrzeć musiaÅ‚ przejść po dachach wagonów, bo w tych byÅ‚o zbyt tÅ‚oczno by siÄ™ przecisnąć. A bilet na niego kosztowaÅ‚ tyle co na miejsce w pierwszej klasie. Ale nic to, Åšledziu już wypunktowaÅ‚ rzeczy, którymi możnaby usprawnić na przyszÅ‚ość współżycie z targami i może bÄ™dzie git. Bo generalnie to jestem za wychodzeniem z komiksem do ludu.
Osobiście jednak jeżdżę na festiwale komiksowe nie tyle by uczestniczyć w oficjalnych spotkaniach, ile by chlać w towarzystwie starych i nowo poznanych mord, a ta część nigdy nie zawodzi. Było mi bardzo miło usłyszeć propsy pod adresem Głosów w mojej głowie, mojego świeżego webkomiksu, bliskiego memu sercu. I przybić piątkę i wychlić browarka i zapalić fajkę ze wszystkimi, z którymi się udało.
ZawalczyÅ‚em też w bitwie komiksowej, heh. Nie braÅ‚em za bardzo udziaÅ‚u w bitwach, czynnego ani biernego i po tym jak dostaÅ‚em temat piwo - kompletna pustka w gÅ‚owie, zero pomysÅ‚u. Pewnie trzeba w takiej sytuacji rysować coÅ› w miarÄ™ Å‚adnego, luźno zwiÄ…zanego z tematem, ale mnie siÄ™ wtedy, po paru piwach zresztÄ…, wydaÅ‚o zabawnym, by narysować chujowÄ… butelkÄ™ z napisem “piwo”. MogÅ‚em tak jechać z każdym tematem - dosÅ‚owna interpretacja i podpis. Niestety z publiki moja idea rozbawiÅ‚a dwie osoby i najwyraźniej kilka Å›wierszczy, toteż odpadÅ‚em w pierwszym starciu z Jaszczem. On z kolei wygraÅ‚ wszystkie pojedynki, także gratulacje, szefie!
Najwięcej twórczego kopa w dupę podczas KW dały mi spotkanie ze Śledziem (który najwyraźniej nakurwia 10 komiksów na raz w 10 różnych stylistykach) oraz lektura Szkicownika Karola Kalinowskiego. Dostałem zastrzyku komiksowej energii i teraz mam ochotę napierdalać komiksiki, aż moje palce będą krwawić tuszem. Ale spoko, zaraz mi przejdzie.
Mój pobyt w Wawie miał finał w poniedziałek na rewelacyjnym koncercie DJa Shadowa. Pozdro dla towarzyszących mi Ani, Gonza, Daniela oraz mojego bro Marcina. Przy okazji - Daniel Chmielewski pocisnął bardzo dobrą i w 100% zgodną z prawdą fotorelację z festiwalu, a moja skromna osoba pojawia się tam na paru zdjęciach.
PodsumowujÄ…c - byÅ‚o zajebiÅ›cie. I tak sobie myÅ›lÄ™, że już niedÅ‚ugo BFK…
-- Maciek



