Wraz z publikacją poprzedniego odcinka na liczniku wybiło nam 200. Woohoo. Ten czas zadziwia mnie za każdym razem tak samo albo bardziej. Oczywiście odpowiednią okazją do napisania o tym byłaby publikacja tegoż odcinka, ale znacie nasze problemy z liczeniem, pamięcią do dat itd. Tym razem nie robimy żadnych festynów, nabieramy prędkości i jedziemy dalej. Nie ma czasu na przerwy. Myślę, że kolejną liczbą, przy której nadarzy się okazja do świętowania będzie 500, albo 1000. Albo milion. Dzięki, że jesteście z nami i że jest was co raz więcej.
Korzystając z okazji chciałbym zabrać stanowisko w sprawie, która została nam parokrotnie wytknięta. Rozchodzi się mianowicie o godzinę aktualizacji. Kilka osób pozwoliło sobie zauważyć, że komiksy pojawiają się późnym wieczorem, a nawet prawie dnia następnego. Normalnie na tego typu zarzuty odpowiadam w prosty sposób, poniedziałek to poniedziałek, środa to środa, piątek to piątek. Nigdzie nie deklarowaliśmy godziny, o której będzie ukazywał się nasz komiks. Nie jestem jednak zadufanym w sobie bucem i zdaję sobie sprawę z tego, że faktycznie aktualizacje mogłyby się odbywać nieco wcześniej. Problem jest natury psychologicznej. Chyba. Jesteśmy z Maćkiem osobnikami, którzy jeśli nie czują na głową bata to inaczej nie zrobią. Termin musi być realny i tyle. Jak nie ma terminu to nie robimy i koniec. Uwierzcie, próbowaliśmy robić odcinek dzień wcześniej. Kończy się to tym, że gadamy cztery godziny o przysłowiowej dupie Maryny i nie zawsze udaje się choćby napisać scenariusz. W dniu aktualizacji to co innego. Komiks musi być i nie ma bata żeby nie było. Spóźniliśmy się kiedyś? No powiedzcie. Żeby pasek ukazywał się wcześniej musielibyśmy ustalić aktualizacje na niedzielę, wtorek i czwartek i spóźniać się z publikacją, ale my się nie spóźniamy. A jakbyśmy się spóźniali to czytelnicy narzekaliby, że się spóźniamy. Sami widzicie, musi zostać jak jest.
-- Bartek

