Za każdym razem po festiwalu komiksowym wydaje mi się, że lepiej być nie mogło. Aż do następnego festiwalu. Piszę oczywiście z perspektywy czysto towarzyskiej. Do samych imprez w paru miejscach pewnie można by się przyczepić. Muszę jednak przyznać, że tegoroczne MFKiG miało bardzo mało wad. Jedną z nich była zatrważająco mała liczba zaczepiających nas fanek. Co jest z wami dziewczyny? Nie wiecie, że komiksiarze zasilani są na zalotne spojrzenia? Drugą, zaproszony na ceremonię rozdania nagród w konkursie komiksowym, prezydent Łodzi pan Kropiwnicki. Ale to nieważne.
Jeśli interesuje was ciut dłuższa relacja zapraszam na mojego bloga gdzie na gorąco, jeszcze na kacu spisałem swoje przemyślenia.
Dzisiaj zaczynamy trylogię z Krukiem w roli głównej. Wiem, że wszyscy go kochacie. No bo jak tu nie uwielbiać takiego słodziaka. Na koniec jeszcze mały bonusik. Podczas wymyślania odcinka Maciek w taki sposób przedstawił mi wizję ostatniego kadru :)



