Jako rzadki przebÅ‚ysk swojego geniuszu uważam pomysÅ‚ na postać kotki o imieniu Tesla. Kotki szalonego doktora oczywiÅ›cie. Jej wyglÄ…d, zachowanie i cechy charakteru wyobraziÅ‚em sobie tak szczegółowo, że wydawaÅ‚y mi siÄ™ oczywiste. Tak jak sÅ‚yszÄ…c krzesÅ‚o wiÄ™kszość z was wyobrazi sobie drewniany obiekt, prawdopodobnie z czterema nogami i oparciem tak ja oczekiwaÅ‚em, że mówiÄ…c Tesla jasne bÄ™dzie, że to kot o nienagannych manierach, smukÅ‚ej sylwetce i bÅ‚yszczÄ…cej, czarnej sierÅ›ci. Cóż, byÅ‚em w błędzie. Maciek miaÅ‚ zgoÅ‚a innÄ… wizjÄ™. Na mój protest reagowaÅ‚ stanowczÄ… odmowÄ… współpracy. Gdy tylko wypowiedziaÅ‚em zakazane “może by jÄ… narysować jeszcze raz?” zatykaÅ‚ uszy deklamujÄ…c zagÅ‚uszajÄ…ce “lalalalalalala”. I tak sukcesem byÅ‚o pozbycie siÄ™ kokardy. PozostaÅ‚o mi przeÅ‚knąć dumÄ™, zacisnąć zÄ™by i pogodzić siÄ™ z faktem, że moje dziecko nie wyjrzy nigdy poza Å‚ono matki, czy coÅ›. Przynajmniej nie w takiej formie jakbym chciaÅ‚.
Jakiś czas później Maciek rzucił pomysł zrobienia odcinka z Teslą na co odpowiedziałem, że jak na nią patrzę to mi się odechciewa. Po kilku minutach burzliwej dyskusji (ale możliwe, że wcale nie burzliwej) znaleźliśmy rozwiązanie najprostsze z możliwych - zabijemy Teslę. Drastyczne, owszem, ale to dla dobra sprawy. Kolejne morderstwo było już tylko dla zabawy. Poznajcie Teslę.
-- Bartek


