Mimo, że Maciek zakrył trochę tyłek Wioletty nadal uważam, że jest za bardzo wyeksponowany. Widziałem szkice i jeśli Maciek myśli, że te parę milimetrów spódniczki więcej mnie usatysfakcjonuje to się myli. Tzn. ostatecznie przystałem na wersję, którą widzicie w drugim kadrze, ale to tylko dlatego, że nie chciałem ograniczać jego swobody artystycznej. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do tyłków, uwielbiam tyłki, tyłek to moja ulubiona część kobiecego ciała i wielką przyjemność sprawiło mi pokolorowanie tyłka Wioletty. Gdy jednak sprawa zaczyna wyglądać jak wstęp produkcji, którą oglądaliście 8 lat temu na francuskim M6 późnym wieczorem, na przyciszonym telewizorze tak żeby rodzice nie usłyszeli, to pojawia się dziwne uczucie. Uczucie podobnego do tego gdy widzicie swojego szefa na imprezie gwiazdkowej odurzonego niedozwolonymi środkami. Sami lubicie te środki ale oglądanie go w takim stanie wywołuje u was lekki niesmak. Wiecie o co chodzi?
-- Bartek
Sprawa tyłka 17.11.2008


